
Główny Urząd Statystyczny podał, że w ubiegłym roku tempo wzrostu naszej gospodarki wyniosło 1,7%. Nie jest to zaskoczeniem, ekonomiści przewidywali wzrost na poziomie nawet 2%. Co prawda w stosunku do roku 2008 gdzie PKB wyniosło 5% jest to duży spadek, ale tutaj zadziałał kryzys, oraz musimy wziąć pod uwagę że byliśmy jednym krajem w Europie, który zanotował dodatni PKB. Ten rok będzie trudniejszy, ale jednak jest nadzieja, że uda nam się utrzymać tą wzrostową tendencję. Według bardzo optymistycznych prognoz PKB w roku 2010 może wzrosnąć nawet o 3 punkty procentowe. Pomimo powszechnym poglądom o obawom budownictwo bardzo dobrze sobie poradziło w roku 2009, wartość dodana służąca do wyliczania PKB wzrosła aż o 4,7% i to ona w znaczącym, a właściwie największym stopniu przyczyniła się do dodatniego wskaźnika całej gospodarki. Drugie miejsce pod względem wzrostu i napędzania gospodarki zajęły usługi, ich wartość w stosunku do roku ubiegłego wzrosła o 2,5%. Najgorzej wypadł sektor przemysłowy gdzie również zanotowano wzrost, ale tylko 1,1 punktu procentowego.
Minimalnie o 0,3% zmalały inwestycje i właśnie to jest największym powodem do niepokoju, jest znaczna różnica, ponieważ w roku 2008 w stosunku do 2007 w tej kategorii zanotowaliśmy wzrost o 8,2%. Jak dowiadujemy się z opublikowanych badań nie powinniśmy liczyć na wzrost wydatków w tej sferze, badania dokonano na grupie najbardziej zainteresowanej czyli na grupie przedsiębiorców. Więc ograniczenia inwestycji nie poprawią ilości dostępnych miejsc pracy. Pomimo tych danych nastroje konsumentów ulegają poprawie, z opublikowanych danych prze Główny Urząd Statystyczny wynika, że wskaźnik ufności notuje już wzrost trzeci kwartał pod rząd. Co prawda wciąż ma wartość ujemną w wysokości -19,2 punktu, ale jest i tak widoczna poprawa. Świadczy o tym również fakt, że spowolnienie gospodarcze nie wpłynęło specjalnie na konsumpcje. Dlatego prognozy w tej materii są korzystne na przyszłość. Polepszające się nastroje konsumentów to zawsze dobry znak dla gospodarki. Oznacza on, że jako konsumenci nie boimy się oznak kryzysu i nie widzimy zagrożenia dla naszych domowych budżetów. Dobre nastroje pomagają podtrzymać konsumpcję, a co za tym idzie pobudzają całą gospodarkę. W 2009 roku spożycie indywidualnych gospodarstw domowych wzrosło o 2,3%.